podsumowanie roku 2017

Koniec roku to czas na podsumowanie. Postanowiłem wrócić na chwilę do najważniejszych wydarzeń roku 2017: do moich przygód, do tego, co udało się osiągnąć, jak i do niepowodzeń. Te ostatnie, mam nadzieję, uda się przewalczyć w roku 2018. W tym tekście piszę sporo o sprawach prywatnych, więc jeśli odwiedzasz mój blog jedynie dla wiadomości o modzie, to może lepiej, abyś od razu pominął ten wpis. Jeśli jednak zostajesz, to jest mi niezwykle miło. Dotychczas otrzymywałem sporo pozytywnych komentarzy na temat bardziej osobistych wpisów, więc postanowiłem zamieścić kolejny. Jest po temu specjalna okazja, bo tak się składa, że to już setny tekst na moim blogu!

fakty o szwecji

Przeprowadzka do Szwecji

W połowie 2017 roku opuściłem rodzinną Warszawę i wraz z Żoną przeprowadziliśmy się do Szwecji. To dla mnie nowa przygoda, zderzenie z zupełnie inną kulturą, językiem, stylem życia. Mogłoby się wydawać, że nieodległa Szwecja to kraj, z którym dzisiaj nie dzielą nas duże różnice kulturowe, ale w rzeczywistości jest inaczej. Dlatego przemycam na blogu moje spostrzeżenia na temat życia w Szwecji. Chcę, byście i Wy dowiedzieli się czegoś o tutejszej kulturze. Muszę przyznać, że aklimatyzacja nie przychodzi mi bez wysiłku, choć poznawałem Szwecję już wcześniej, odwiedzając Martinę jeszcze zanim się poznaliśmy.

Jednym z poważniejszych wyzwań, przed jakimi stanąłem, jest nauka języka. Uczyłem się szwedzkiego już w Polsce, ale, jak wiadomo, to, czego się dowiemy na sali lekcyjnej, nie zawsze przygotuje nas na codzienne sytuacje. Szybko zorientowałem się, że czymś zupełnie innym jest dyskusja z moją nauczycielką, a czym innym rozmowa z rdzennymi Szwedami. Nie wszyscy mówią wyraźnie, wielu używa slangu. Poza tym nie zawsze łatwo się porozumieć z innymi migrantami, którzy kaleczą szwedzki na swój sposób. W Szwecji jest w tej chwili wiele osób, które przyjechały z krajów objętych konfliktami zbrojnymi albo po prostu za lepszymi zarobkami.

Niełatwym doświadczeniem było dla mnie i to, że po praz pierwszy od przeszło siedmiu lat wkroczyłem na rynek jako pracownik, a nie samozatrudniony. Kłopotliwe było nawet napisanie życiorysu w obcym języku, a co dopiero porozumiewanie się po szwedzku w pracy. Czym innym przecież jest poznanie języka na tyle, by zrobić zakupy czy zamówić coś w restauracji (to już opanowałem), a czym innym porozumiewanie się przez cały dzień. Wprawdzie pracę trenera personalnego znalazłem jeszcze zanim tu przyjechałem, ale wciąż szukam zatrudnienia związanego z moim wykształceniem w dziedzinie finansów. Według niektórych miałem szczęście, że jako imigrant tak szybko dostałem jakąkolwiek pracę. Ale ja nie poprzestaję na tym i szukam dalej. Może Szwecja to dobre miejsce, by rozpocząć nowe, większe przedsięwzięcie biznesowe?

Rozwój bloga

Przeprowadzka dała mi więcej czasu na co dzień i poświęciłem go na rozwój bloga. Po przyjeździe do Szwecji sam nauczyłem się edytować filmy i nagrałem kilka nowych produkcji na youtube. Mój kanał jeszcze nie jest bardzo popularny, ale już przekroczyłem tysiąc subskrybentów. Tak niszowe treści niestety rzadko zdobywają wielką publiczność, ale samo nagrywanie filmów daje mi dużo radości. Mam nadzieję, że czasami zaglądacie na mój kanał. Filmy są przecież doskonałym sposobem na rozmowę o modzie. W grudniu mój blog po raz pierwszy przekroczył ponad 26 tysięcy unikalnych użytkowników w ciągu ostatnich 30 dni. Jeszcze na początku roku ledwie dochodziłem do dziesięciu tysięcy użytkowników. To imponujący rozwój – ogromnie mnie cieszy, że mam już tak dużo czytelników. Ciągle się zastanawiam, jak ulepszyć mój blog. Niedawno zacząłem zbierać adresy e-mail do newslettera informującego o najnowszych wpisach. Dla każdego, kto się zarejestruje, przygotowałem krótki poradnik na temat zasad dżentelmena. Miałem w planie całkowite przeprojektowanie bloga, ale uznałem, że na razie nie jest to priorytetem. Na odświeżenie estetyki jeszcze przyjdzie czas. Teraz koncentruję się unowocześnieniu mojej strony trenerskiej, której przebudowa jest w trakcie. Czeka mnie jej tłumaczenie na język szwedzki.

Pewnym sukcesem 2017 roku jest wspólny wyjazd na letnie targi Pitti z moją Żoną. Florencja przywitała nas niesamowitym upałem, ale warto było. Latem stolica Toskanii jest jeszcze ładniejsza niż zimą, kiedy byłem tam po raz pierwszy. Włochy uwielbiam i mógłbym tam jeździć co miesiąc. Na pewno jeszcze nieraz się tam z Żoną wybierzemy. Ale na Pitti trochę zawiodło nas towarzystwo, o czym wspominałem w relacji z targów. Uważam, że Polacy powinni trzymać się razem, tak samo jak robią to Włosi. Przeprowadzka do Szwecji nastręcza nieco kłopotów we współpracy z firmami z Polski, bo ani nie jestem w stanie pokazywać się na wydarzeniach w kraju, ani nie mogę osobiście zjawić się na spotkaniu w sprawie ewentualnej współpracy. Mój blog nie powstał jednak po to, by mnie utrzymywać. Oczywiście pewne korzyści, jakie zapewnia reklama, są bardzo pomocne. Ale tworzę blog przede wszystkim po to, by przekazać coś ludziom o podobnych zainteresowaniach i mieć okazję do rozmowy – wirtualnej czy realnej. To jest najważniejsze. Skoro już mowa o spotkaniach – pod koniec roku 2017 zorganizowałem spotkanie powigilijne dla czytelników bloga. Nie spodziewałem się tłumów, ale przyszło wystarczająco dużo osób, bym mógł myśleć o kolejnych tego typu wydarzeniach. Zawsze się cieszę z poznania nowych, interesujących osób – zwłaszcza gdy mamy wspólne tematy. Moja Żona pewnie jest zadowolona, że podyskutowałem o męskiej modzie z innymi zapaleńcami i nie będę jej przez jakiś czas męczył.

Moje studia

W 2017 roku miałem planowo skończyć studia, napisać pracę licencjacką i ją obronić. Prawie się to udało, ale powinęła mi się noga na egzaminie, więc miałem jeszcze jeden przedmiot do zaliczenia. W czasie, gdy powinienem był pisać pracę, uczyłem się do poprawki. Przez przeprowadzkę za morze nie miałem ani głowy, ani dobrych warunków do pracy nad licencjatem. Wprowadziliśmy się do pustego mieszkania bez mebli i przez pierwszy miesiąc nie miałbym nawet gdzie pisać. Stół kupiliśmy dopiero po pierwszej wypłacie. Wiem, to kiepskie wytłumaczenie, ale sami przyznacie, że do pisania pracy potrzeba spokoju psychicznego. Po takich emocjach, jakie wiązały się z opuszczeniem ojczyzny, trudno było mi się skupić na alternatywnym finansowaniu środków transportu w przedsiębiorstwach. Tak, wybrałem właśnie temat leasingu, bo uznałem, że zagadnienie związane z motoryzacją, która mnie pasjonuje, pomoże mi się skoncentrować na pisaniu. Może po obronie uda mi się znaleźć pracę w instytucji leasingowej w Szwecji? Tu rynek leasingu jest bardzo popularny i samochód można wynająć nawet nie wychodząc z domu.

Życie prywatne

Warszawa jest miastem ciągłego pośpiechu, braku czasu i stresu – przynajmniej ja odnosiłem często takie wrażenie. To odbijało się niekorzystnie na wszelkich relacjach. Po zmianie miejsca zamieszkania, środowiska i stylu życia jestem dużo spokojniejszy. W Szwecji czas mija wolniej. Zwłaszcza w takim miasteczku jak moje widać równowagę między pracą a odpoczynkiem, inaczej niż w Warszawie. Być może Sztokholm jest bardziej zbliżony pod względem tempa życia do polskiej stolicy. Moja Żona mieszkała tam dwa lata. Mimo wszystko wydaje mi się, że wtedy i tak jej życie było mniej nerwowe niż w Warszawie, gdzie bardzo dużym problemem są korki i agresywny styl jazdy. Pośpiech i stres, że nie dojedziemy na czas, właściwie zniknął po przeprowadzce. Gdy przyjeżdżam do Warszawy, to mój styl prowadzenia auta jest teraz inny niż wcześniej. Wiele osób mnie wyprzedza, bo się nie spieszę – właśnie tak się jeździ w Szwecji. Tu ograniczenia prędkości rzeczywiście obowiązują. Mandaty wynoszą czasem tyle, ile pensja kasjera w Polsce. Wynika to między innymi z faktu, że przy większej prędkości trudno byłoby wyhamować przed łosiem. A te wielkie zwierzęta wyskakują na jezdnię bardzo często. W efekcie naprawdę tracę ochotę na szybszą jazdę. Poza tym, gdy każdy jedzie z podobną prędkością, podróż staje się o wiele bardziej płynna.

Tu, w Szwecji, mamy zdecydowanie mniej z życia kulturalnego niż w Warszawie i czasem za tym tęsknimy. Ale czy przedtem tak często wychodziliśmy dokądś po pracy? Mieliśmy na to mało czasu. Ja do wieczora siedziałem w pracy i robiłem treningi personalne, a moja Martina była tak zniechęcona korkami, że nie chciało jej się po pracy jeździć po Warszawie. Sama podróż do moich rodziców na Bemowo to prawie godzina jazdy z Mokotowa, gdzie mieszkaliśmy. Teraz, jak odwiedzamy Warszawę, to rzeczywiście korzystamy z tego, co miasto ma do zaoferowania. Nasze życie jest zupełnie inne i chyba dzięki tej zmianie potrafimy bardziej cieszyć się sobą. Oglądamy mniej przypadkowej telewizji w tle, a dużo częściej wspólnie spędzamy czas przy czymś wartościowym, znalezionym na Netfliksie. Niektórzy twierdzili, że będę się tu nudził, ale może właśnie takiej zmiany potrzebowałem? W końcu muszę wreszcie napisać pracę i przeczytać wszystkie książki, które skompletowałem do mojej domowej biblioteczki.

Plany na 2018 rok

Nigdy nie robiłem żadnych postanowień noworocznych i trzymam się tego. Mam jednak plany, które po prostu zapisuję na kartce i po kolei realizuję. Samo zapisywanie rzeczy do zrobienia daje mi dużo satysfakcji, bo robię to wiecznym piórem, które niedawno otrzymałem. A najprzyjemniejsze oczywiście jest wykreślanie „odhaczonych” zadań. W najbliższym czasie chciałbym napisać pewien cykl artykułów na blog. Nie będę zdradzał tematu, bo boję się, że ktoś mi ukradnie mój pomysł. Do tego czasu jeszcze muszę opracować resztę wpisów na temat rodzajów obuwia. Obiecałem to sobie i dotrzymam słowa. Po serii artykułów o pielęgnacji obuwia wiecie już chyba, że jest to moja słabość. Mam więcej par butów niż marynarek. W krótkim czasie chciałbym uruchomić nową stronę prezentującą moje usługi trenerskie. W drugiej kolejności planuję się zabrać za nowy szablon Pana Grono. 2018 rok to będzie też czas inwestycji w sprzęty, przy pomocy których nagrywam filmy na youtube. Nie są to tanie rzeczy, a pisanie bloga nie jest aż tak dochodowe, jak niektórym może się wydawać. Dlatego na pewno kompletowanie sprzętu trochę potrwa. Jak dotąd filmy nagrywam samodzielnie z pomocą mojej Żony. Nie jesteśmy specjalistami w tej dziedzinie, więc naszym „dziełom” daleko do perfekcji. Być może zainwestuję w jakiś kurs o tematyce nagrywania i edytowania filmów. Latem po raz kolejny wybierzemy się z Martiną na targi Pitti Uomo i tym razem zostaniemy tam nieco dłużej. Spodziewajcie się relacji w połowie czerwca. Moja stylizacja na targi jest już zamówiona. Ale nie zdradzę, co to będzie!

Co do planów w życiu prywatnym, to jak już wspominałem, chciałbym definitywnie zakończyć naukę na Akademii Leona Koźmińskiego, ale nie jest mi łatwo zabrać się do licencjatu. Poprzednie studia przerwałem właśnie na etapie pisania pracy i nie chcę powtórzyć tego błędu. Mam również nadzieję, że w 2018 roku uda mi się zdobyć pracę związaną z finansami tu, w Szwecji. Wiem, że moja znajomość języka mogłaby być lepsza, ale z dnia na dzień uczę się coraz więcej.

Szwecja to kraj, do którego nie przyjeżdża się bez planu. To nie są Stany Zjednoczone, gdzie większość w jakiś sposób sobie radzi. Dlatego, aby osiągnąć to, co sobie założyłem, muszę mieć dobry plan i konsekwentnie go realizować. A jak Wam się udał 2017? Czy był sukcesem, czy może nauczką na przyszłość? Jakie macie plany na kolejny rok?