solaro w szwecji

Postanowiłem dzielić się z Wami nie tylko stylizacjami i tematyką klasycznej męskiej elegancji, ale także przemycać nieco nowinek ze Szwecji. Mam nadzieję, że takie ciekawostki Was zainteresują. Warto trochę lepiej poznać ten ciekawy kraju, który części z nas wciąż kojarzy się głównie z Ikeą czy Volvo.

W ostatni weekend wybraliśmy się do miasta, w którym mamy zamiar mieszkać za jakieś półtora roku. Nazywa się Jönköping i leży nad drugim największym jeziorem w Szwecji – Vättern. Szwedzkie miasta położone nad jeziorami są bardzo atrakcyjne i przyjazne dla mieszkańców. Wyobraź sobie dopływanie do pracy tramwajem wodnym czy piętnastominutowy przejazd z domu do pracy. W tym mieście to możliwe, bo wszystko jest blisko siebie.

solaro

Celem naszej wizyty były zakupy, ale także trening z moimi nowymi kolegami i koleżankami z pracy w Nordic Wellness. Zostałem tam trenerem personalnym, a jakże! Jednak rynek treningów personalnych wygląda w Szwecji zupełnie inaczej, bo tu nie jest to tak popularne jak choćby w Warszawie. W polskiej stolicy często się zdarza, że większość osób na siłowni ćwiczy razem z trenerem. Tutaj treningi wykupuje są raczej przy pierwszej wizycie na siłowni, a potem raz na jakiś czas. Oblegane są za to treningi grupowe i właśnie taki trening zrobiliśmy razem z ekipą. Jeśli obserwujesz mój kanał na instagramie, to mogłeś widzieć część treningu i okolice mojej nowej siłowni. Położona jest w samym centrum miasta, przy bardzo przytulnej uliczce, gdzie znajduje się wiele kawiarni i… barber shopów.

Po treningu zrobiliśmy małe zakupy, ale mieliśmy też czas na kilka zdjęć. Zaparkowaliśmy auto nad jeziorem przy małym mostku, obok osiedla mieszkaniowego. Właśnie to jest nasz cel, by mieszkać tuż nad jeziorem i budzić się z widokiem na wodę! Oczywiście w Warszawie mogliśmy się przeprowadzić bezpośrednio nad Wisłę, ale mieszkania w takich rejonach są niestety drogie. Minusem jest też ruch samochodowy, który kumuluje się nad brzegiem. Za to myślę, że w Szwecji nam się uda.

solaro

solaro

Solaro w zestawie koordynowanym

Wróćmy do stylizacji. Wybrałem nieco mniej oczywisty zestaw i sam długo zastanawiałem się, czy garnitur solaro można bezkarnie rozkompletować. Postanowiłem sprawdzić, jak to będzie wyglądało.

Marynarka to nic innego jak górna część z zestawu, który miałem na sobie drugiego dnia Pitti Uomo numer 92. Spodnie zostały wykonane z jasnej bawełny metodą bespoke. Koszulę również pokazałem już w tym roku na Pitti – wykonano ją z mieszanki bawełny z lnem. Czyli w tym zestawie mamy w sumie bawełnę, len i wełnę solaro.

Myślę, że ten zestaw się broni, bo zarówno marynarka, jak i spodnie są utrzymane w typowo letniej stylistyce. Może tylko skandynawska pogoda nieco psuje cały efekt.

solaro

Jestem zwolennikiem kupowania takich garniturów, które z powodzeniem można zmienić w zestaw koordynowany. Większość dandysów przyzna mi rację, że to jest to, co tygryski lubią najbardziej. Jedna marynarka zestawiona z różnymi spodniami może dać zupełnie inny efekt za każdym razem.

Ale czy solaro wypada rozdzielać? To już pytanie do Was. Ja sam nie mam wątpliwości, że wygląda to dobrze. Wystarczy spojrzeć na zdjęcia – zestaw zdecydowanie pasuje. Ale przecież oprócz samej estetyki jest jeszcze coś takiego jak konwencja i tradycja, więc pewnie można o tym dyskutować. Czy nie za bardzo przyzwyczailiśmy się, że jak już widzimy solaro, to jest to cały garnitur? Wiem jedno, że czasami warto wyjść poza schematy i po prostu łączyć ze sobą takie elementy, w których czujemy się dobrze. To wymaga jednak wyczucia i smaku, a jeśli tego Ci brakuje, to trzymaj się sprawdzonych zestawień.

Kiedy spacerowaliśmy po Jönköping w weekend, zauważyłem, że na ulicach nie widać nikogo, kto byłby choćby pod krawatem. Widocznie Szwedzi w weekendy są bardziej wyluzowani niż w tygodniu. Zaczęliśmy się zastanawiać, jakie jeszcze aspekty życia w Szwecji różnią się od tego, co znam z Polski. Tym razem – po pierwszym miesiącu w nowym kraju – udało mi się wymienić sześć takich przykładów. I chciałbym się nimi z Wami podzielić.

Czego nie ma w Szwecji?

Pytanie dość ogólne i wielu z Was pewnie zastanawiało się co ma zestaw solaro i Szwecja wspólnego. Otóż okazuje się, że niewiele, bo w weekend nie udało mi się znaleźć nikogo, kto by choćby był pod krawatem. Może to fakt, że Szwedzi w weekendy zwykle są nieco bardziej wyluzowani niż w tygodniu. Jednak chciałbym przybliżyć Wam nieco ciekawostek, które zaobserwowałem po pierwszym miesiącu mieszkania w Szwecji.

1. Nie ma dress code’u w pracy

Większość miejsc pracy nie ma określonego dress code’u i dlatego wielu Szwedów po prostu nosi to, na co ma ochotę. Ale nie przychodzą oczywiście do pracy w krótkich spodniach czy klapkach, bo na to nie pozwala dość dopracowany styl. Ciekawe, co by się działo, gdyby w Polsce można było przychodzić do pracy dokładnie tak, jak się ma na to ochotę. Czy spotkalibyśmy w banku mężczyzn w koszulach z krótkim rękawem?

2. W samochodach listonoszy kierownica jest po prawej stronie

Myślisz może, że samochody dla poczty zostały sprowadzone z Wielkiej Brytanii? Nic z tych rzeczy. Otóż skrzynki na listy zwykle są po prawej stronie auta i listonosze, by mogli wrzucać listy bez wychodzenia, mają kierownicę po prawej stronie. Wjeżdżają więc na chodnik i przez okno wrzucają pocztę bezpośrednio do skrzynki znajdującej się przy posesji.

3. Nie ma tu kas biletowych na dworcach

Zastanawiasz się zatem, gdzie można kupić bilety. W Szwecji większość spraw załatwisz przez internet i tak samo jest z opłatami za przejazdy komunikacją publiczną. Wszyscy mają tu telefony z dostępem do sieci i jeśli koniecznie chcesz kupić bilet w kasie, to musisz udać się do najbliższego większego miasta. Ja kasy biletowe widziałem tylko w Sztokholmie. W mieście, w którym mieszkam, dworzec został przerobiony na sklep z meblami i akcesoriami do domu, a na peronie znajdziesz tylko tablicę z rozkładem.

4. Nie ma taksówkarzy, którzy „woleliby” płatność gotówką

W Szwecji nie nosi się gotówki. Tu każdy płaci kartą lub Swishem, czyli aplikacją, która pozwala przekazać komuś pieniądze przy użyciu numeru telefonu. Płatność przekazywana jest bezzwłocznie.

Niestety ja muszę na tę opcję jeszcze poczekać, bo dopóki nie mam numeru identyfikacyjnego, nie mogę korzystać ze wszystkich usług bankowych. W Szwecji, mając PESEL i dobrą historię zatrudnienia, możesz zamawiać zakupy w internecie i otrzymać odroczoną płatność lub rozłożyć sobie ją na raty – bez wypełniania dodatkowych dokumentów.

Istnieje tu ogólnokrajowy system płatności ratalnych Klarna. Raty możesz rozkładać sobie tak jak Ci wygodnie, a system weryfikuje Cię na podstawie Bank ID, czyli swego rodzaju aplikacji, która służy jako podpis elektroniczny.

Sprzedaż ratalna i kredyty są tu łatwo dostępne i niskooprocentowane, a to przez wrodzoną oszczędność Szwedów. Większość ludzi tutaj unika wydawania pieniędzy, a gdy już to robią, to po prostu płacą od razu. Generalnie Szwedzi mają finansową ostrożność we krwi i trzeba ich jakoś zachęcać do wydawania. Do powszechnej wiedzy należy fakt, że nawet niezwykle zamożni mieszkańcy kraju, jak założyciel IKEI Ingvar Kamprad, nie są zbyt rozrzutni.

5. Nie ma tu promocji tuż przed 25. każdego miesiąca

Dlaczego? Bo 25. każdego miesiąca o północy każdy w Szwecji otrzymuje wypłatę! Dlatego większość promocji, wydarzeń, wyprzedaży odbywa się już 25. lub do kilku dni potem, aby wszyscy mieli pieniądze do wydawania! Ciekawe, że nikt w Szwecji nie musi czekać na swój przelew, bo banki dogadały się i oferują przelewy natychmiastowe, bez dodatkowych opłat. Dlatego nikt nie słyszy wymówek, że przelew wyszedł, ale dojdzie pewnie dopiero jutro lub w poniedziałek. Znacie takie opowieści?

6. Nie ma tu piratów drogowych

No może to by było zbyt idealne, bo na pewno jakichś się znajdzie, ale zdecydowanie jest ich mniej niż w Polsce. Szwedzi otrzymują bardzo obszerne szkolenie na kursach na prawo jazdy. Są świadomi niebezpieczeństwa, jakie może spowodować nadmierna prędkość. Dlatego właśnie nikt tu się nie spieszy, nie wyprzedza, gdy nie musi.

Można sobie w końcu zadać pytanie: po co wyprzedzać? Jeśli większość, tak jak Ty, jedzie przepisową prędkością, to i tak nie można nic przyspieszyć, a jazda jest bardzo płynna i bezpieczna. Wystarczy ustawić tempomat i nie trzeba go ruszać, dopóki nie wjedziesz do jakiegoś miasteczka, gdzie jest większe ograniczenie prędkości.

Mieszkając tu, zapomniałem już, co to pośpiech, korki i agresja na drodze. Na długich prostych odcinkach często są zwężenia, gdzie nie ma określonego pierwszeństwa. Co by było, gdyby takie zwężenia zainstalować w Polsce, nie określając, kto ma jechać pierwszy? Chyba zamiast zmniejszenia liczby wypadków, byłoby odwrotnie…

Wszystkie przedsięwzięcia drogowe w Szwecji związane są z „Wizją Zero”. Jest to plan, który zakłada zupełne wyeliminowanie śmierci w wypadkach drogowych. Już teraz w Szwecji jest rzeczywiście coraz mniej wypadków śmiertelnych co roku. Ich całkowite wyeliminowanie chyba nie jest realne, ale dobrze do czegoś dążyć.

Wielu Szwedów unika szybkiej jazdy nie tylko ze względu na innych kierowców, ale także dlatego, że w tym kraju w każdym momencie można się spodziewać łosia lub sarny na drodze. No a, wiecie, łoś to duże zwierzę. I bliskie spotkanie z jego rogami przebijającymi przednią szybę może skończyć się tragicznie.

Jak podobają Wam się wpisy, w których łączę stylizacje z ciekawostkami ze Szwecji? W ankiecie dla czytelników, którą jakiś czas temu przeprowadzałem, wielu z Was zaznaczyło zainteresowanie Szwecją, więc mam nadzieję, że trafnie odpowiadam na to oczekiwanie.

 

PS. W planach mam także cykl artykułów o najciekawszych miejscach związanych z modą męską w Szwecji. Do tego jednak potrzebuję jeszcze zaopatrzyć się w więcej sprzętu elektronicznego, by móc zrobić wpis w wersji wideo. Jeśli chcesz mnie w tym wesprzeć, przeczytaj artykuł lub odwiedź mój profil na Patronite. Żeby być na bieżąco z rozwojem sytuacji, dopisz się do newslettera. Wystarczy wypełnić formularz (odnośnik na pasku po prawej) i możesz mieć pewność, że niczego już nie przegapisz.

Fotografia: Martina Gronowska

Marynarka: garnitur dwurzędowy z wełny solaro od Drago, Zack Roman; podobna tu i tu;

Spodnie: bawełna Harrisons of Edinburgh, szyte metodą bespoke, Zack Roman;podobne tu i tu

Koszula: mieszanka bawełny z lnem, button-down, Zack Roman; podobna tu i tu;

Poszetka: poszetka.com, podobne tu, tu i tu;

Buty: tassel loafers Yanko, patine.pl; podobne tu i tu;

Zegarek: Albert Riele Premiere PZJ Equestrian Limited Edition, Apart.pl; podobne tu i tu;

Niektóre z podanych we wpisie linków są linkami afiliacyjnymi. Jeśli kupisz coś przez ten link, ja otrzymam niewielką prowizję. Dzięki temu wspierasz funkcjonowanie tego bloga.

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz