dostosuj strój do miejsca

Często piszę o tym, jak dobierać strój do okazji. Wiele artykułów na blogu mówi o tym jakie buty, garnitur czy dodatki wypada założyć na poszczególne wydarzenia. Jednak czy tylko okazje determinują to, co powinniśmy mieć na sobie?

Strój jest naszą wizytówką. Oczywiście nie jedyną, bo przecież ważne są i takie kwestie jak sylwetka, punktualność czy umiejętność prowadzenia konwersacji. Ale w wielu wypadkach jesteśmy oceniani najpierw na podstawie ubioru. Ważne jest, by wywrzeć takie wrażenie, jakiego oczekujemy. I nie zawsze tradycyjna elegancja jest najlepszym wyborem. Dlaczego? Na to pytanie odpowiem na podstawie moich własnych doświadczeń w niewielkim miasteczku w Szwecji.

Wpis powstał we współpracy z firmą S’portofino, – sprzedawcę włoskiej marki Aeronautica Militare.

dostosuj strój do miejsca

dostosuj strój do miejsca

Klasyczna elegancja według niektórych jest stylem odpowiednim na wszystkie okazje. Jeszcze w latach 50. XX wieku byłoby prawdą – alternatywę stanowiły chyba tylko ubrania robocze i te przeznaczone stricte do uprawiania sportu. Garnitur na co dzień nosili przedstawiciele wszystkich grup społecznych – również część ludzi pracujących fizycznie, również ucząca się młodzież. Ale styl codzienny z czasem został zdeformalizowany. Garnitur jest dziś postrzegany jako ubiór na specjalne okazje.

Nieformalny strój to nie garnitur

Jak wiadomo, garnitury mogą mieć różne stopnie formalności. Inny zestaw włożymy, idąc na uroczysta galę, a inny do pracy. Jeśli czytacie ten blog z uwagą, to pewnie wiecie, jak ubrać się na wesele czy jakie buty dobierać do formalnych okazji. Co jednak z dostosowaniem stylizacji do miejsca, w którym się znajdujemy? Chodzi mi o to, że inaczej ubieramy się w wielkiej metropolii a inaczej w kameralnym miasteczku. W Warszawie nikogo nie dziwił fakt, że chodziłem w marynarce i pod krawatem. Myślano zapewne, że mam ważne spotkanie lub wymagająca takiego dress code’u pracę. Jak wiecie, ja po prostu lubię taki styl, więc często ubieram się w ten sposób bez specjalnej okazji. Ale ponieważ mieszkałem w Warszawie, mój ubiór raczej nie wzbudzał sensacji.

Od czterech miesięcy moim domem jest niewielkie miasteczku w Smolandii. Żyje tu nieco ponad pięć tysięcy mieszkańców. Próżno szukać tu dzielnic biurowych, modnych restauracji czy choćby szkół wyższych. Zatem czy noszenie marynarki byłoby tu odbierane tak samo jak w stolicy Polski? Oczywiście nie!

dostosuj strój do miejsca

dostosuj strój do miejsca

dostosuj strój do miejsca

Jeśli czytaliście ostatnie wpisy, to wiecie już na pewno, czym jest prawo Jante. A jeśli tę wzmiankę przeoczyliście, to odsyłam do niej teraz – LINK. Warto, bo wiele osób uważa prawo Jante za klucz do skandynawskiej mentalności.

Po bułki pod krawatem?

Jestem przekonany, że mieszkańcy mojej miejscowości nie patrzyliby na mnie przychylnie, gdybym do sklepu spożywczego przyszedł w garniturze. Zgodnie z prawem Jante uznaliby, że uważam się za kogoś lepszego i próbuję się na siłę wyróżnić. Nawet nieformalna marynarka nie pasuje do klimatu tego miasta. Tutaj mężczyźni chodzą ubrani w dżinsy, a od święta w chinosy. Pod krawatem być może pokazują się wtedy, gdy uczestniczą w ceremonii pogrzebowej.

Pewnie część z Was ma na pewno podobną sytuację w swojej dzielnicy, w swojej miejscowości. Z tym że w Polsce elegancko ubrany mężczyzna uważany jest raczej za śmiesznego i sztywnego, a niekoniecznie za wywyższającego się. Tak czy inaczej w wielu miejscach chodzenie pod krawatem i w marynarce nie jest dobrym rozwiązaniem – czy to w Polsce, czy w Szwecji, czy w innych krajach. No, chyba, że jesteś bezkompromisowym dandysem i w ogóle nie zależy Ci na opinii otoczenia. Ale to nie moja bajka.

dostosuj strój do miejsca

dostosuj strój do miejsca

Kiedy jadę do miasta, w którym docelowo mamy zamiar mieszkać, elegancki ubiór pasuje już lepiej. Dlatego, gdy tylko się tam wybieramy, z przyjemnością wyjmuję z szafy swoje ulubione blezery i spodnie w kant. Wystarczy przemieścić się 60 kilometrów do miasta zamieszkałego przez 150 tysięcy osób, by znaleźć to, czego w Warszawie jest pod dostatkiem. Z krajobrazu wyrastają biurowce, znajdziecie liczne teatry, restauracje, kafejki. Okazji do noszenia klasycznej odzieży jest dużo więcej.

Więcej każualu w Szwecji

Przy okazji kolejnych wpisów spotkacie się z większą ilością każualowej odzieży, bo po prostu miejsce, w którym teraz mieszkam, bardziej sprzyja swobodnym stylizacjom. Tak naprawdę to bez skrępowania mógłbym chodzić przez cały dzień w dresie. Wiele osób przemieszcza się po miasteczku w typowo roboczych ciuchach. Ja sam dorobiłem się tak zwanych drelichów, w których wykonuję niektóre prace domowe albo myję auto.

Tłem dla tego wpisu jest sesja zdjęciowa wykonana tuż przed nadejściem zimy. Następnego dnia Szwecja została zasypana śniegiem. Teraz mamy tu idealny, świąteczny nastrój, ale na zdjęciach widzicie jeszcze jesienne barwy. Głównym elementem stylizacji jest lekka, krótka kurtka z delikatnym pikowaniem i elastycznymi rękawami. Takie okrycie jest bardzo wygodne, zapewnia swobodę ruchów.

dostosuj strój do miejsca

dostosuj strój do miejsca

Stylistyka kurtki nawiązuje do kurtek pilotek, a to charakterystyczny element całej linii odzieży Aeronautica Militare. Tę włoską markę odkryłem w sklepie Sportofino, który jest partnerem tego wpisu. Zwróćcie uwagę także na militarne detale niebieskiego swetra, który wychodzi spod kurtki. Lubię taką odzież, bo podkreśla moją sylwetkę, na którą pracowałem ponad 17 lat na siłowni.

Schludnie i komfortowo

Do zestawu dołączają klasyczne dżinsy levi’s model 502, charakteryzujące się nieco szerszymi nogawkami w okolicy ud i streczem, dzięki któremu czuję się komfortowo. Ten krój przeznaczony został właśnie dla osób z umięśnionymi nogami i już wiem, że będę miał więcej spodni o takim fasonie. Zwieńczeniem ubioru są granatowe, zamszowe sztyblety Gant, prezentowane już w poprzednim wpisie.

Podstawą tej stylizacji jest skromny, ale schludny wygląd i różne odcienie niebieskiego. Dzięki takiemu połączeniu części garderoby wciąż wyglądam ponadprzeciętnie, ale nie próbuje się odciąć od charakteru miasta i nie wyróżniam się na tyle, by sąsiedzi zaczęli mnie omijać szerokim łukiem.

Jakie jest wasze zdanie na temat dostosowania ubioru do miejsca? Czy ktoś z Was chodzi elegancko ubrany na co dzień, w małej miejscowości czy choćby na osiedlu, gdzie nie jest to mile widziane? Jakie macie doświadczenia z tym związane? Dajcie znać w komentarzu, bo myślę, ze nie tylko ja mam takie dylematy!

fotografia: Martina Gronowska

kurtka: Aeronautica Militare, S’portofino;

spodnie: Levi’s 502; Zalando;

buty: GANT, MIVO shoes;

sweter: Aeronautica Militare, S’portofino;

zegarek: SEIKO z paskiem robionym na zamówienie przez Jakuba Szymaniaka.

Niektóre z podanych we wpisie linków są linkami afiliacyjnymi. Jeśli kupisz coś przez ten link, ja otrzymam niewielką prowizję. Dzięki temu wspierasz funkcjonowanie tego bloga.

 

dostosuj strój do miejsca

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapiszZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz