Miami Vice po włosku? Miętowa marynarka, białe buty i pistacjowe lody

Latem klasyczna męska elegancja wcale nie musi oznaczać koszuli, krawata i idealnie zapiętej marynarki. Czasem wystarczy trochę koloru, przewiewne materiały i kilka mniej oczywistych elementów. Ten zestaw ma w sobie trochę Pitti Uomo, trochę francusko-japońskiego minimalizmu i, przynajmniej w mojej głowie, odrobinę Miami Vice.

Głównym punktem tego zestawu są zdecydowanie białe buty Timotee Paris. To stosunkowo nowa marka, która bardzo szybko zaczyna zaznaczać swoją obecność na rynku. Podoba mi się przede wszystkim jej podejście do designu, łączące wpływy francuskie i japońskie.

Sam model trudno jednoznacznie zaszufladkować. Góra przypomina trochę mokasyny, ale została połączona ze znacznie bardziej współczesną, sneakersową podeszwą. Dzięki temu buty są wystarczająco eleganckie, żeby założyć je do marynarki i spodni z kantem, ale jednocześnie nie sprawiają, że całość robi się zbyt formalna.

 

 

Do nich dobrałem spodnie Herse z tropikalnej wełny. To te same spodnie, które miałem już kiedyś na Pitti Uomo. Tropikalna wełna jest jednym z moich ulubionych materiałów na cieplejsze dni. Jest lekka, bardzo przewiewna i zdecydowanie bardziej komfortowa latem, niż mogłoby się wydawać komuś, kto słysząc „wełna”, od razu myśli o zimie.

Na górze mam zwykły tank top, a na nim miętową marynarkę Herse, uszytą z mieszanki wełny i lnu. To właśnie ona nadaje całemu zestawowi charakter. Kolor jest dość nietypowy, ale jednocześnie na tyle spokojny, że łatwo zestawić go z bielą i neutralnymi spodniami.

Przypadkiem okazało się też, że całkiem nieźle komponuje się z pistacjowymi lodami, które trzymam na zdjęciach. Nie będę udawał, że planowałem aż tak dokładny colour matching, ale czasami najlepsze dodatki pojawiają się przypadkiem.

 

 

Do tego pasek Sartolane w kolorze nawiązującym do butów. Lubię takie drobne powtórzenia kolorystyczne w zestawie. Nie chodzi o to, żeby pasek i buty zawsze były identyczne, ale tutaj jasne akcenty dobrze spinają całość.

Na koniec moje ulubione Persole, które prawdopodobnie widzieliście już u mnie wiele razy. Są takie rzeczy, których po prostu nie ma sensu zmieniać.

Całość ma dla mnie trochę klimatu Miami Vice, tylko przepuszczonego przez filtr współczesnej, europejskiej elegancji. Jasne kolory, luźniejsza marynarka, tank top zamiast koszuli i eleganckie spodnie zestawione z butami na sneakersowej podeszwie.

Na części zdjęć zobaczycie też, że podwijam rękawy marynarki. I tak, robię to celowo. Marynarka nie zawsze musi być traktowana jak formalny element garderoby. Szczególnie latem można nosić ją dużo swobodniej. Rozpiąć, podwinąć rękawy, założyć na T-shirt albo tank top i potraktować właściwie jak lekką kurtkę.

 

 

Właśnie takie podejście do klasycznej męskiej garderoby lubię najbardziej. Zasady warto znać, ale nie po to, żeby zawsze ślepo się ich trzymać.

Jak wam się podoba taki zestaw na ciepłe dni? Założylibyście miętową marynarkę i białe hybrydowe mokasyny, czy to już dla was za dużo Miami Vice?

Polecam / współpracuję:

top-facebook top-instagram top-youtube top-pinterest top-search top-menu go-to-top-arrow search-close podcast-soundcloud podcast-spotify podcast-itunes podcast-stitcher